Historia jednej przeprowadzki w Łodzi

Historia jednej przeprowadzki w Łodzi

Przeprowadzka to projekt – mniejszy lub większy, ale trzeba do niego podejść w sposób zorganizowany i zaplanowany. Dlatego przedstawiamy historię pewnej przeprowadzki w Łodzi, aby pokazać, na co należy zwrócić uwagę.

Przyjmujmy przeróżne zgłoszenia, i od wielkich firm, które przenoszą ciężkie maszyny, i od osób prywatnych, które przeprowadzają się z niewielkiego, jednopokojowego mieszkania. Do każdego zadania podchodzimy podobnie, bo z doświadczenia wiemy, że przeprowadzka musi być przede wszystkim dobrze zorganizowana.
Choć siła rąk jest ważna, to ważniejsze jest dobre planowanie.

Na dowód tej tezy przedstawimy historię przeprowadzki w Łodzi. To nie tyle przestroga dla innych, ile cenna lekcja, z której warto wyciągnąć wnioski, jeśli zamierzasz przenosić swój dobytek (prywatny lub firmowy).

Szybko i z fantazją

Zaczęło się w sumie od prostego zgłoszenia, że czeka na nas zlecenie przeprowadzki w Łodzi, z jednej dzielnicy do drugiej. Zadanie w sumie proste – trzypokojowe mieszkanie, w którym mieszkała pięcioosobowa rodzina.

Wyszło jednak inaczej niż pierwotnie zakładaliśmy. Po analizie zgłoszenia postanowiliśmy pojechać na miejsce, aby ocenić, ile i jakie pudła są potrzebne, jakie meble trzeba rozmontować i tak dalej.

W mieszkaniu czekała na nas niespodzianka. Okazało się bowiem, że klienci postanowili przewieźć rzeczy w Łodzi sami, swoim osobowym autem. Co prawda samochody kombi są pojemne, ale nie na tyle, żeby przewieźć nimi szafę czy lodówkę. Duża część rzeczy była już pozawijana i popakowana. Jednak nie zrobiono tego tak, aby było jak najbardziej ergonomicznie, ale żeby cokolwiek zmieściło się do auta. W założeniu miała być to szybka przeprowadzka. W Łodzi przewiezienie “kilku” rzeczy z dzielnicy do dzielnicy nie może być przecież żadnym problem…

Życie po raz kolejny pokazało, że lepiej pewne rzeczy rozplanować i poustalać niż zdawać się na fantazję “jakoś to będzie”.

Morał z przeprowadzki w Łodzi

Gdy przejęliśmy przenosiny na swoje barki (dosłownie i w przenośni) musieliśmy zacząć od przepakowania rzeczy. Nie oszukujmy się – nasze ekipy przeprowadzkowe, które mają za sobą dziesiątki (jeśli nie setki!) takich operacji za sobą, mają dużo większe doświadczenie i wiedzą, w jaki karton spakować książki i czym zabezpieczyć porcelanowy serwis obiadowy. Wyszło więc na to, że wcześniejsze pakowanie przez właścicieli było zbyteczne, stracili oni tylko czas i nerwy. Dobrze, że nie doszli do etapu pakowania lodówki do samochodu.

Jakie wnioski płyną z tej łódzkiej przeprowadzki? To, co wydaje się błahe na pierwszy rzut oka, wcale takie nie musi być w rzeczywistości. W przypadku każdej przeprowadzki, małego mieszkania czy dużej firmy, trzeba gruntownie przeanalizować własne możliwości (ilość pudeł/kartonów, umiejętności, siłę fizyczną, transport) i zestawić to z ilością sprzętów, mebli i rzeczy.

Przeprowadzka w Łodzi, o której opowiadamy, finalnie skończyła się sukcesem. Nasz zespół sprawnie i ergonomicznie spakował meble i rzeczy prywatne, przewiózł je na nowe miejsce i rozpakował. Poszło gładko, bo właściciel zdecydowali się zaufać najlepszej firmie od przeprowadzek!